Czy zwracasz uwagę na gospodarkę uwagi?
Zaktualizowano: 1 lip 2026

Wchodzisz na Facebooka, żeby sprawdzić jakieś wydarzenie, a dwadzieścia minut później oglądasz już siódmy filmik o nadchodzącym filmie Marvela.
Gotowy, żeby zacząć?
Otwierasz Instagrama „tylko po to, żeby obejrzeć kilka filmików z kotami przed snem”, a twój pierwotny plan, by cieszyć się spokojnym, ośmiogodzinnym snem, legł w gruzach. „Sześć też wystarczy” – szepczesz do siebie.
Nawet jeśli nie znasz pojęcia gospodarka uwagi, na pewno jesteś jej częścią: aplikacje i platformy nieustannie walczą o naszą uwagę i stosują różne – niektórzy powiedzieliby, że manipulacyjne – techniki, by ją zdobyć. Wiesz o co chodzi: przewiń jeszcze trochę w dół, przesuń palcem po kilku kolejnych zdjęciach, sprawdź te czerwone powiadomienia, żeby zobaczyć, co się za nimi kryje.
Technologia z pewnością może nas zbliżać do siebie, ale czy może być coś szczególnego w samym sposobie projektowania tych platform i aplikacji? Niektórzy odpowiadają na to pytanie obiecującym „tak”.
Facebook? To skomplikowane
Wiele można wywnioskować z tego, jak ostatnio radzi sobie Facebook, nasz gigant mediów społecznościowych. Czy traci on na atrakcyjności z powodu wszystkich tych kwestii etycznych, politycznych i prawnych wyzwania, z którymi musi się zmierzyć? Jeśli chodzi o nowych użytkowników, to prawdopodobnie nie w skali globalnej, ponieważ kraje, w których szybko rozwija się infrastruktura internetowa, przyczyniają się do wzrostu liczby użytkowników Facebooka. Jednak w związku z skandale Jeśli chodzi o sposób działania firmy, wywołało to wiele dyskusji i doprowadziło do powstania takich kampanii jak #deleteFacebook.
Chociaż niektórzy twierdzą, że Chociaż usunięcie konta na Facebooku jest raczej bezsensownym gestem politycznym, wiele osób ponownie zastanawia się nad tym, jak korzystać z mediów społecznościowych w ogóle, szukając mniej inwazyjnych i rozpraszających sposobów utrzymywania kontaktu z rodziną i przyjaciółmi. Chociaż nie wszystkie z nich mają być alternatywą dla Facebooka, istnieją wykazy platform które mają na celu – lub przynajmniej tak się oczekuje – ułatwianie nawiązywania kontaktów między użytkownikami i różnią się od Facebooka pod względem reklam, ustawień prywatności oraz obietnic, że nie będą udostępniać (czytaj: sprzedawać) danych użytkowników stronom trzecim. Są to komunikatory, platformy do wideokonferencji, kalendarze i inne rodzaje aplikacji, które zamiast być zaprojektowane tak, byś bez końca przewijał ekran, mają na celu pomóc ci w realizacji zadań. Czy to nie szalone?

Nie rób rzeczy lepiej, tylko rób lepsze rzeczy
Co sprawia, że platforma lub aplikacja jest etyczna? Tristan Harris, były specjalista ds. etyki projektowania w Google i jedna z osób stojących za Czas dobrze wykorzystany ruch, porusza temat ekonomii uwagi oraz tego, co oznacza ona dla osób stojących za aplikacjami, z których korzystamy. Harris przypomina nam, że sposób działania niektórych aplikacji społecznościowych wynika ze świadomych wyborów projektowych dokonywanych przez firmy oraz że jesteśmy kierowani ku (lub rozpraszani przez) określone obrazy, filmy lub sugestie wyłącznie po to, by zmaksymalizować czas, jaki spędzamy na tych platformach.
„Facebook twierdzi, że nie chce być arbitrem prawdy, ale już teraz pełni rolę arbitra myśli, kontrolując to, co w ogóle się pojawia. I tworzy to środowisko całkowicie nieodpowiednie dla naszych umysłów” – mówi Harris. Konsekwencje takich wyborów projektowych, według Harrisa, są dość niepokojące: „Jeśli nie potrafimy skupić uwagi na tym, co jest dla nas ważne – nie osiągniemy naszych celów. Jeśli nie potrafimy utrzymać uwagi na sprawach, które mają znaczenie dla naszych miast, gmin, społeczności czy rządu – nasza demokracja nie działa. Jeśli nie potrafimy utrzymać uwagi wystarczająco długo, by zrozumieć złożone wyzwania – nasze rozmowy na złożone tematy nie przynoszą efektów”.
Powiedzenie, że „nie wystarczy robić rzeczy lepiej, trzeba robić lepsze rzeczy”, doskonale oddaje to, co proponuje i nad czym pracuje Harris. „A co by było, gdyby aplikacje zostały zaprojektowane tak, by faktycznie pomagały nam skupić się na tym, co ważne, zamiast rozpraszać nas błahymi zajęciami?” – pyta.
Co dalej? Przewiń w dół, aby zobaczyć
Chociaż firmy technologiczne mogą nie mieć złych zamiarów, po prostu nie da się wyobrazić, by sposób, w jaki konkurują ze sobą w coraz bardziej rozrastającej się gospodarce uwagi, nie miał na nas wpływu. I choć ludzie tacy jak Tristan Harris pracują nad nowe spojrzenie na miasto, jak sam to ujął, kolejną siłą są sami użytkownicy, którzy nieustannie domagają się przejrzystości, odpowiedzialności i większej kontroli nad swoimi aplikacjami.
Czy jesteś gotowy, aby zacząć?
Powiązane treści


