Przejdź do głównej treści
Najpopularniejsze

Wykorzystanie sztucznej inteligencji do zarządzania naszymi harmonogramami

Czas czytania: 4 minut
Doodle Content Team
Doodle Content Team

Zaktualizowano: 1 lip 2026

Blue and white strings

W jaki sposób sztuczna inteligencja, którą nosimy w kieszeniach, pomoże nam stać się bardziej wydajnymi ludźmi

Planowanie spotkań: zadanie, które dla ludzi może być męczące i frustrujące. To właśnie ten rodzaj pracy powinien zostać zautomatyzowany. Stanowi to istotną część misji serwisu Doodle, a chatbot Meekan ma pomóc w jej realizacji. Dzięki anielskiej cierpliwości i oszałamiającej szybkości zadanie planowania skomplikowanych spotkań wkrótce stanie się wyłączną domeną sztucznej inteligencji. Każdy współczesny człowiek powinien posiadać podstawową wiedzę na temat sztucznej inteligencji. W tym poście dzielimy się kilkoma spostrzeżeniami na temat tego, w jaki sposób sztuczna inteligencja może naprawdę pracować dla ludzi i z nimi. Omówimy również wyjątkowe wyzwania, przed którymi stoi sztuczna inteligencja, aby stać się bardziej efektywną, jakie elementy sztucznej inteligencji współgrają z ludzkim myśleniem, a co prowadzi do błędów. Zobaczymy też, jak sztuczna inteligencja, którą nosimy w kieszeniach, zaczyna naprawdę integrować się z naszym codziennym życiem.

Gotowy, żeby zacząć?

Zacznijmy od nieco przygnębiającego tematu (ale będzie lepiej): obecnie, zarówno w świecie pracy, jak i w zakresie organizacji życia osobistego, wiele aplikacji oferuje pomoc w zarządzaniu naszym harmonogramem. Celem technologii zawsze była optymalizacja wykorzystania naszego czasu i wydajności pracy. A jednak frustracja związana z technologią nadal jest zbyt powszechnym doświadczeniem, zwłaszcza gdy chodzi o synchronizację nie tylko naszych własnych kalendarzy, ale kalendarzy całego zespołu. Co się więc dzieje?

 

Dwa główne wyzwania, z którymi musi zmierzyć się sztuczna inteligencja, aby naprawdę pomagać ludziom

 Jeśli chodzi o automatyzację planowania, na pierwszy plan wysuwają się dwa główne wyzwania, charakterystyczne dla sztucznej inteligencji. Te dwa główne wyzwania to:

• rozumienie języka przez sztuczną inteligencję oraz

• rozproszony i rozdzielony charakter sztucznej inteligencji w naszym życiu i urządzeniach, z których obecnie korzystamy. Nasze urządzenia zawierają niezliczone drobne elementy sztucznej inteligencji, z których każdy jest przeznaczony do wykonywania pojedynczego, niewielkiego zadania. W telefonie użytkownika sztuczna inteligencja jest wykorzystywana przez WhatsApp, Tinder, Kalendarz Google, Yelp czy aplikacje mapowe; jednak sztuczna inteligencja Tindera nie ma teoretycznie nic wspólnego ze sztuczną inteligencją stosowaną w Kalendarzu Google, serwisie LinkedIn, komunikatorach itp.

Sztuczna inteligencja funkcjonuje więc w sposób fragmentaryczny, jako zbiór odizolowanych systemów, które tylko sporadycznie współpracują ze sobą. Nie istnieje jeden „świat” sztucznej inteligencji. Stanowi to problem dla sztucznej inteligencji próbującej pomóc grupie osób w zaplanowaniu spotkania.

 

Oto, w jaki sposób sztuczna inteligencja już teraz pomaga Ci na co dzień

Zróbmy krok w tył i zastanówmy się, ile rzeczy sztuczna inteligencja robi dla nas każdego dnia: aplikacja z mapami może poprowadzić nas do miejsca pracy w dowolnym mieście. Pomaga nam ustalić, którym metrem jechać lub którego kierowcę wybrać, aby nas odebrał. Lista codziennych zastosowań sztucznej inteligencji stale się wydłuża.

• filtrowanie spamu w wiadomościach e-mail

• chatboty do obsługi klienta

• Osobiste asystenty cyfrowe

• planowanie spotkań

• dopasowania w aplikacjach randkowych

• monitorowanie stanu zdrowia i kondycji fizycznej

• wszystko, co wykorzystuje rozpoznawanie twarzy, na przykład w aplikacji Snapchat

• propozycje zakupów

• wydarzenia, w których biorą udział Twoi znajomi

• inteligentne domy

• monitorowanie oszustw związanych z kartami kredytowymi

Jest to cała masa drobnych elementów i pojedynczych zadań, w których wykorzystuje się sztuczną inteligencję. Każda z tych aplikacji jest własnością innej agencji, firmy lub platformy społecznościowej – na przykład Kalendarz Google należy do Google, natomiast do serwisu Tinder loguje się za pośrednictwem Facebooka. Ale teraz robi się ciekawie.

W przeszłości jednym z głównych źródeł frustracji związanej z technologią był fakt, że jeśli użytkownicy nie korzystali z dokładnie tej samej platformy, ich urządzenia nie mogły ze sobą współpracować. Jednak w miarę jak świat pracy coraz bardziej wkracza w erę Przemysłu 4.0, ten brak możliwości synchronizacji stał się poważną przeszkodą dla naszej wydajności.

W dzisiejszych czasach ludzie korzystają z aplikacji do wykonywania niezliczonej ilości drobnych zadań. Coraz głębiej włączamy informatykę w każdy aspekt naszego życia. Przekłada się to na współpracę zarówno między grupami ludzi, jak i grupami urządzeń – oraz sztuczną inteligencją wbudowaną w te urządzenia.

Nikt nie może zakładać, że każda osoba korzysta z tego samego rodzaju kalendarza. Wyzwaniem dla sztucznej inteligencji zajmującej się planowaniem jest więc zapewnienie, by kalendarze, powiedzmy, pięciu osób mogły się ze sobą komunikować. Pokonanie wyzwania związanego z „warunkiem dystrybucyjnym sztucznej inteligencji” mogłoby otworzyć drogę do ery produktywności 4.0.

Chatbot Meekan firmy Doodle ma na celu sprostanie wyzwaniu związanemu z rozproszeniem sztucznej inteligencji w szerokiej gamie poszczególnych aplikacji, dostarczanych przez całą gamę konkurujących ze sobą dostawców, co stanowi poważne utrudnienie dla automatycznego planowania.

To więc wyjaśnia kwestię dystrybucyjnego charakteru sztucznej inteligencji.

Drugim wyzwaniem jest zrozumienie ludzkiego języka bez większych trudności.

 

W ten sposób sztuczna inteligencja uczy się ludzkiego języka

Jeśli chodzi o szkolenie sztucznej inteligencji w zakresie ludzkiego użycia języka, diabeł tkwi w szczegółach. Jeśli ktoś wypowiada się sarkastycznym tonem, inna osoba (miejmy nadzieję) to zrozumie – ale sztuczna inteligencja potraktuje to dosłownie i pójdzie dziwną ścieżką formalnej logiki i absurdalności. Jeśli w rozmowie człowiek na chwilę zboczy z tematu, co jest naturalne, albo rozmowa jest pełna podtekstów, albo, powiedzmy, ktoś posługuje się metaforami: wszystkie te elementy mogą doprowadzić do nieprawidłowego działania sztucznej inteligencji.

O ile oczywiście potrafi rozróżniać różne intonacje ludzkiej mowy. Intonacja może mieć charakter informacyjny, sarkastyczny, dramatyczny, humorystyczny, rzeczowy – można by wymieniać bez końca.

Mało kto o tym wie, ale firmy zatrudniają setki i tysiące techników w centrach danych na całym świecie, aby pracowali nad udoskonaleniem precyzji semantycznej sztucznej inteligencji. Każde słowo ma chmurę semantyczną potencjalnych znaczeń pierwotnych i wtórnych – wystarczy pomyśleć o wielu zastosowaniach słowa „ramię”. Ale teraz pojawia się coś fascynującego: technik zajmujący się chmurą semantyczną będzie oznaczał każde słowo wieloma niuansami jego znaczenia. Technicy zajmujący się chmurą semantyczną analizują wypowiedzi ludzkie, aby pokazać sztucznej inteligencji, w jaki sposób my, ludzie, modulujemy ton naszych wypowiedzi.

Jest to przedsięwzięcie na wielką skalę i niezwykle złożone, ponieważ programiści dążą do stworzenia sztucznej inteligencji, która naprawdę rozumiałaby, w jaki sposób ludzie komunikują się – w sposób pośredni, aluzjami, w obejściu – i z łatwością poruszała się po nieskończenie misternie utkanej mozaice ludzkiej ekspresji językowej.

 

Chcemy, aby sztuczna inteligencja była z nami zintegrowana, a nie od nas oddzielona

Chatboty oparte na sztucznej inteligencji, takie jak Meekan, czy asystenci cyfrowi, np. Siri lub Alexa, są zaprogramowane tak, by ignorować wszystko, co mówimy, dopóki nie wychwycą czegoś, w czym mogłyby nam pomóc. Powodem, dla którego musimy powiedzieć „Siri, otwórz Tinder”, jest to, że słowo „Siri” działa jak przycisk „włącz”, służący do aktywacji Siri. To samo dotyczy wiadomości e-mail, w której można umieścić w kopii (cc) cyfrowego asystenta do planowania.

W tym przypadku to my, ludzie, jesteśmy szkoleni, by kierować sztuczną inteligencją; jednak celem jest sprawienie, by to właśnie sztuczna inteligencja intuicyjnie zaspokajała nasze potrzeby, bez konieczności uczenia się przez ludzi, jak z niej korzystać. Celem jest płynne, pomocne i wygodne wkomponowanie sztucznej inteligencji w naszą komunikację cyfrową oraz wyeliminowanie absurdalnych, „robotycznych” nieporozumień.

Jednak nieporozumienia są niejako zaprogramowane – jeśli wybaczycie mi ten kalambur. Trudno jest nauczyć sztuczną inteligencję zdrowego rozsądku, jeśli nie wiadomo, czym on właściwie jest. Nikt nie wie, czym jest zdrowy rozsądek, choć każdy uważa, że to wie. Filozofowie nigdy nie doszli do porozumienia co do jednoznacznej definicji zdrowego rozsądku. Nie da się go zmierzyć. Dlatego na razie stoimy przed ogromnym wyzwaniem, jakim jest wyszkolenie sztucznej inteligencji tak, by naprawdę rozumiała, co ludzie mają na myśli, kiedy mówią.

To wyjaśnia drugie wielkie wyzwanie związane ze sztuczną inteligencją, o którym wspomniano na początku, a mianowicie rozumienie języka. Dwa kluczowe problemy, które tutaj omówiliśmy, to: język oraz rozproszony charakter zastosowań sztucznej inteligencji.

 

Wyjątkowy moment w historii technologii

Opracowanie programu opartego na sztucznej inteligencji, który potrafi skutecznie planować spotkania, to wyzwanie, które wielu programistów wciąż uznaje za „niemożliwe”. Co jednak najważniejsze, znajdujemy się obecnie w momencie historycznym, w którym spełnione są warunki sprzyjające pojawieniu się nowych zastosowań sztucznej inteligencji. Według bloga „wecognize” trzy kluczowe warunki wstępne to:

• fakt, że ogromna liczba osób korzysta obecnie na co dzień ze sprzętu wystarczająco wydajnego, by obsługiwać zaawansowane oprogramowanie, a także z infrastruktur cyfrowych, takich jak sieci społecznościowe i usługi w chmurze

• obecnie generujemy i udostępniamy niespotykane dotąd ilości danych. Dane osobowe, informacje o miejscu pobytu, preferencje, nawyki, potrzeby, pragnienia, zatrudnienie, dane dotyczące zdrowia, kwestii prawnych i finansowych, prywatne przemyślenia, cele i marzenia na przyszłość, całe historie miłosne, kłótnie z przyjaciółmi oraz historia każdej naszej interakcji społecznej. Wszystko to może posłużyć do wyszkolenia sztucznej inteligencji w zakresie tego, jak dokładnie funkcjonują ludzie i jak posługują się słowami.

• Istnieją już struktury umożliwiające gromadzenie i przechowywanie danych użytkowników. Stwarza to warunki dla techników do testowania i opracowywania lepszych, bardziej dopracowanych algorytmów.

 

Sztuczna inteligencja czy science fiction?

W ciągu ostatnich dwóch lat branża sztucznej inteligencji przeżyła gwałtowny rozkwit, tworząc prawdziwą dżunglę nowych przedsięwzięć. Samozwańczy „wizjonerzy” opierają swoje wyobrażenia o sztucznej inteligencji na fantastyce naukowej, co nie ma nic wspólnego z rzeczywistym stanem tej dziedziny.

Nie pasuje to też do kierunku, w jakim zmierza sztuczna inteligencja. Science fiction pokazywało nam roboty wyposażone w sztuczną inteligencję na poziomie ludzkim, co miało zaskoczyć naiwną publiczność. Jednak tego rodzaju naiwność już dawno przeminęła, a obecnie ludzie są zbyt zblazowani, pesymistyczni, pozbawieni entuzjazmu oraz przyzwyczajeni do technologii i innowacji. Nie zadziwia nas już historia androidów zakochujących się w ludziach. Ale co może To, co naprawdę zadziwia niektórych z nas, to sztuczna inteligencja, która będzie planować wszystkie nasze spotkania, kierując się właściwą intuicją.

Gotowy, żeby zacząć?

Udostępnij

Powiązane treści

Headshot of our product manager
Najpopularniejsze

Wywiad z Büşrą, starszą menedżerką ds. produktów w firmie Doodle

Przeczytaj artykuł
Blue screen with applications on mobile phone
Najpopularniejsze

Czy zwracasz uwagę na gospodarkę uwagi?

Przeczytaj artykuł
In a hiring process two people are shaking hands
Najpopularniejsze

W jaki sposób sztuczna inteligencja przywraca ludzki wymiar do zarządzania zasobami ludzkimi

Przeczytaj artykuł

Rozwiąż równanie planowania z Doodle